Żeby nie było że ciągle tylko kupuje i kupuję to dzisiaj porcja zużytych kosmetyków :D
Trochę tego będzie bo wrzucałam i wrzucałam do torby w łazience aż się przestraszyłam jak zrobiła się pełna!
Kiedy, jak??!!
Ale po kolei...
Produkty do mycia, kąpieli itd...
- Żel do mycia z Lidla - cudo za grosze! Świetnie się pieni, nie wysusza i pięknie pachnie. Ma jeden minus, szybko schodzi ale za 3 zł nie będę wybrzydzać. Kupię ponownie na pewno!
- Żel z Yves Rocher, lawendowy. To już chyba 4 lub 5 opakowanie. Uwielbiam lawendę i uwielbiam ten żel. Wydajny, pachnie obłędnie i nie przesusza. Szkoda że się zużył, kupię ponownie jeszcze nie raz.
- Żel z Lierac - cóż, kosmetyk poprawny ale nic nie uzasadnia jego absurdalnej ceny. Próbka z Glossy Box.
- Sonnet, Mydło ekologiczne, lawendowe. Używałam do prania pędzli. Spisywało się tak samo jak szampon dla dzieci a jest trudniej dostępne.
- TBS, Mydło do rąk. Produkt bardzo wydajny i pięknie pachnący.Poza tym zwykłe mydło.
- Stenders, Pianka do kąpieli. Kosmetyk idealny! Szkoda, że odkryłam dopiero po tym jak zdecydowałam, że w nowym mieszkaniu chcę prysznic a nie wannę. Na temat tej pianki zrobię osobną recenzję.
Skończyłam peeling z Perfecty
Pudło niby wielkie
A wystarczyło na cztery użycia. Jak dla mnie za słabo ściera więc szukam dalej ideału.
Pielęgnacja włosów też się pokończyła:
- Lakier Taft, nabłyszczający. Bardzo go lubię, zastąpiłam go takim samym.
- Olejek Amargan (chyba z Kissboxa). Obłędnie pachnie i tyle. Wolę jedwab z Biosilk.
- Suchy szampon Furterer (chyba tak się pisze) to mój pierwszy suchy szampon. Bardzo szybko się skończył ale był świetny.
- Po nim kupiłam osławiony Batiste. Będzie o nich osobna recenzja teraz napiszę tylko tyle, że Batiste jest gorszy.
Pielęgnacja twarzy i demakijaż
- Woda micelarna z Yves Rocher, już na nią pomstowałam wystarczająco - bubel i tyle.
- Hydrolaty z BU. O rany! Długo zwlekałam z zamówieniem, jakieś 2 lata chyba i... miałam rację! Jak dla mnie to koszmar. Śmierdzi, podrażnia i nigdy więcej nie kupię.
- Płyn micelarny z Avene - świetny, kupię pełnowymiarową butlę.
- Płyn odświeżający z Clarins, pisałam już o nim co nie co. Produkt świetny, na pewno kupię ponownie.
- Płyn do demakijażu z YR, seria z bławatkiem. Kupiłam kolejne opakowanie. Doskonale radzi sobie z makijażem oczu i o to chodzi w takich produktach.
- Chusteczki do demakijażu Alterra, nie wiem które to już opakowanie. Są tanie, idealnie zmywają makijaż i nie podrażniają. Używam je w te dni kiedy jestem padnięta i mażę o zmyciu makijażu i spać!
- Olejek z Alterry, cytryna i oliwka. Nie podzielę ogólnie panującego zachwytu. Do włosów był beznadziejny. Jako oliwka do ciała nie lepszy. Skończył się bardzo szybko i nie żałuję.
- Antyperspirant Vichy. Genialny produkt, to była moja chyba 4 buteleczka. Teraz odstawiłam na chwilę bo skóra się za bardzo do niego przyzwyczaiła. Jednak wrócę do niego na pewno.

- Żel krem z YR. Poprawny i tyle.
- Soraya, Maska dotleniająca - jeden z moich KWC! Pisałam już o niej nie raz.
- YR, Maska z granatem. Działanie pielęgnacyjne widoczne, zapach powalający i szybki czas działania. Minus to pojemność, skończyła się bardzo szybko. Kupię ponownie.
- Krem do rąk Farmona (chyba). Zwykły krem, bez rewelacji.
- Clinique, krem nawilżający. Przyznam, że zużyłam na szyję i dekolt. Nic specjalnego.
- Sanoflore, Krem miodowy. Próbka była bardzo fajna. Jak mi wejdzie w oczy na zakupach to zaopatrzę się w niego.
- YR, Krem do stóp lawendowy. Cudny lekki kremik. Kupiłam koleje opakowanie. Szybko się wchłania, pięknie pachnie i odpowiednio nawilża.
- BU, Peeling enzymatyczny EKO. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nic nie robi, koszmarna forma i zapach mleka w proszku. Nie lubię takich kosmetyków. Ich stosowanie wcale nie jest fajne.
- L'Occitane - próbki kremu do rąk i stóp. Czemu one tyle kosztują???!!! Jak dorwę w promocji to kupię. Są idealne.
Zapachy
- Woda toaletowa z YR, trawa cytrynowa albo zielona herbata. Bardzo lubię i kupię ponownie.
I na koniec kolorówka
- Jajko BB. Mam kolejne. Nie wyobrażam sobie makijażu bez niego.
- Clinique, Chubby Stick - badziew, pisałam już o nim.
- Błyszczyk Be You - dobry ale te serduszka mnie odstraszają
- Pomadka ochronna OEPAROL, wersja jagodowa - ta zwykła jest lepsza.
- Sephora, szminko błyszczyk. Świetny produkt.
- Clinique, High Impact Mascara. Mój ideał. Tu próbka, ja już mam kolejne opakowanie.
- OPI, Top Coat. Poprawny. Bardzo przyspieszał wysychanie ale nie był wydajny. Tutaj mini wersja.
- Lumene, Kredka do oczu. Trochę za twarda ale kolor piękny.
- Misslyn, Konturówka do ust. Jak na mój gust za sucha ale kolor idealny nude.
Uff... to by było na tyle skończonych produktów.
Idę zużywać kolejne :P
wow jestem w szoku ze az tyle udalo ci sie zuzyc szczegolnie podziw za kolorowke:) ja rozy swoich chyba nigdy nie zuzyje:) ale jakos mi to nie przeszkadza
OdpowiedzUsuńSama się zastanawiam jak to możliwe, że tyle tego idzie :) Kolorówka też mi wolno idzie. Nie wiem czemu produkują ją w takich wielkich opakowaniach...
Usuńjuz obserwuje:))) w 100% sie zgadzam kolorowka idzie naprawde wolniutko - moje roze pomimo ze uzywam prawie
OdpowiedzUsuńco dzien - zero znaku ze cos z nic ubylo:)) pozdrawiam - ladne denko:))))
Myślę, że to zależy też od konsystencji. Well Dressed zszedł mi w pół roku a Coy Girl mam ponad rok i niewielkie zużycie jest.
Usuńwow, ile zużyć, gratuluję, to musi być miłe uczucie:D
OdpowiedzUsuńfakt :D
Usuń