wtorek, 7 maja 2013

Guerlain, Rouge G czyli kremowy błyszczyk do ust


 O tym, że nad matowymi błyszczykami można piać z zachwytu pisałam tutaj.

Dzisiaj kilka słów o pierwszym chyba takim pomyśle 
a mianowicie o Rouge G od Guerlain.
I nad nim piania z zachwytu już nie będzie.

 Co nam obiecuje producent? Otóż:
"Płynna konsystencja delikatnie otula usta. Od pierwszego pociągnięcia intensywny kolor stapia się z ustami. Po kilku chwilach staje się matowy i odkrywa swoje niezwykłe możliwości. Nie klei się, nie wysusza i nie zbryla się. Zostaje na ustach przez wiele godzin. Ma właściwości odmładzające i wygładzające."
Tyle na kartoniku.

Co ja sądzę? 
Produkt jest abstrakcyjnie drogi. Płacimy tu głównie za bajeranckie opakowanie które jest bardzo ciężkie i totalnie niepraktyczne. Owszem lusterko jest niezłym pomysłem jednak szybkie poprawki nie wchodzą w grę. Bardzo niewygodnie tym wszystkim operować.




Co do koloru to niestety dałam ciała i kupiłam coś co jest bordowe, M69 Orgueil.
 Kolor w którym nie wyglądam źle ale zdecydowanie wolę fuksję.



Kolor idealnie pasuje do lakieru Essie Bahama Mama. 


W kwestii samego produktu to przyznam, że pomalowanie nim ust na intensywny kolor jest nie lada wyzwaniem. Rozlewa się za kontur, łatwo rozmazuje jest to po prostu zabawa na kilka minut. Na zdjęciu idealnie widać niedociągnięcia a ja jako zwolenniczka mocnych kolorów jeszcze nie trafiłam na tak trudny w aplikacji produkt (o przepraszam, trafiłam i to był lakier do ust z YSL).
Generalnie kosmetyk za taką cenę nie powinien sprawiać trudności.

Tak więc zaczęłam go używać wklepując niewielką ilość i uzyskuję taki efekt:


Jest to kolor zdecydowanie łatwiejszy do noszenia. Jednak wbrew obietnicy producenta kosmetyk nie wygląda za ciekawie po kilku godzinach.
A ponowna aplikacja gdzieś w biegu graniczy z cudem.
Usta są suche i powstaje taka nieciekawa linia - dzióbek na dowód :P 


Podsumowując: musiałabym na głowę upaść aby kupić ponownie.

Zdecydowanie lepszej jakości jest matowy błyszczyk z Lancome a także matowy błyszczyk z Essence o którym kilka słów już niedługo.

Używałyście tego "cuda" z Guerlain? 

13 komentarzy:

  1. Nigdy się nie skusiłam na ten błyszczyk i dobrze :) Kolor bardzo mi się podoba, ale problemy z aplikacją mocno zniechęcają do produktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zniechęcają, szczególnie przy takiej cenie.

      Usuń
  2. No tak, bajeranckie opakowanie nie zrekompensuje zawartości. Nie miałam, bo cena mnie skutecznie odstrasza, jednak jestem ciekawa Twojej opinii o Essence :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essence jest dla mnie zdecydowanie lepsze od Guerlain :)

      Usuń
  3. Śliczny kolorek, ale dla mnie byłby zbyt ciemny :) Szkoda ,że w dodatku tyle kosztuje :(


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety Guerlain sobie nieźle liczy za swoje produkty :/

      Usuń
  4. Opakowanie jest mistrzowskie. Ja jednak na taki kolorek się nie skuszę. Nie do twarzy mi w tak mocnych odcieniach a i cena nie jest najniższa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety wybierałam bez testera bo nie było :/. Opakowanie fajne ale na dłuższą metę nie praktyczne.

      Usuń
  5. Uwielbiam Guerlain, teraz używam fioletowego tuszu z wiosennej kolekcji. Błyszczyk zdecydowanie za ciemny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fioletowy tusz? Muszę iść pomacać!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...